wersja kontrastowa


TRASA nr 2

 

 

TRASA NR 2

 

PLANSZE B1 I B2

STARA PROCHOWNIA – KOŚCIÓŁ PAULINÓW – KOŚCIÓŁ DOMINIKANÓW – MUZEUM MARII SKŁODOWSKIEJ-CURIE – RYNEK NOWEGO MIASTA – KOŚCIÓŁ SAKRAMENTEK – KOŚCIÓŁ ŚWIĘTEGO BENONA – KOŚCIÓŁ NAWIEDZENIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY – POLSKA WYTWÓRNIA PAPIERÓW WARTOŚCIOWYCH

 

Sto lat po lokacji Starego Miasta książęta mazowieccy zdecydowali o założeniu nowego ośrodka. Tuż za północnym jej przedmieściem powstało Nowe Miasto, większe niż poprzednio. Nie zostało ono nigdy otoczone murami miejskimi i przez długi czas – do końca XVIII wieku, a częściowo nawet przez XIX wiek, było miastem, w którym dominowała zabudowa drewniana.

Zwiedzanie zaczynamy od północnego wyjścia z Barbakanu. Na planszy B2 znajdziemy to miejsce przy południowym brzegu, oznaczonym niewielkim kwadracikiem. Możemy tu dotrzeć z Rynku Starego Miasta, idąc ulicą Nowomiejską, z Rynku Nowego Miasta – ulicą Freta, z metra „Ratusz Arsenał” czy też z autobusów z przystanków z „Placu Krasińskich” – ulicą Długą.

Jeśli wyjdziemy ze Starego Miasta przez Barbakan, uważając na kamienne pachołki, które uniemożliwiają samochodom wjazd na Stare Miasto, trafimy na bardzo szeroką jak na Starówkę ulicę. To ulica Nowomiejska, która dalej za skrzyżowaniem z ulicą Mostową przechodzi w ulicę Freta.

Ta oryginalna nazwa odnosi się do przestrzeni poza murami i służyła celom handlowym. Dawniej to bardzo ruchliwe miejsce, węzeł komunikacyjny krzyżujący drogi wschodu i zachodu oraz północy i południa. Stanowił fragment dawnego gościńca z Czerska do Zakroczymia, niegdyś dwóch ważnych ośrodków mazowieckich.

Stojąc tyłem do Barbakanu, wejdźmy na prawo, na chodnik wschodni ulicy Freta. Po kilku metrach, blisko krawężnika od strony ulicy, natrafimy na umieszczony na brukowanej wysepce kamienny pulpit z jedną z makiet Warszawskiej Starówki. Oznaczenie tej makiety w postaci sześciopunktu, otoczonego okręgiem, znajdziemy na planszy C w jej lewym górnym rogu. Dotykając metalowych obiektów, możemy w miniaturze ogarnąć jej kształty. Niestety makieta nie przedstawia obszaru Nowego Miasta. Od strony północnej kończy się przy Barbakanie. Możemy odnaleźć na niej tylko fragment ulicy Freta, Długiej i Mostowej. Idźmy dalej prosto. Z prawej strony mijamy bar mleczny „Bistro pod Barbakanem” i dochodzimy do przecznicy – ulicy Mostowej. To dawny zjazd ze skarpy w kierunku rzeki i droga do pierwszego warszawskiego stałego mostu, zbudowanego przez króla Zygmunta Augusta. Konstrukcja drewnianej przeprawy, ostatecznie ukończona na pierwszą elekcję królewską, robiła duże wrażenie na współczesnych. Na tamte czasy był to niemal cud techniki! Podziwiana realizacja nie wytrzymała jednak wobec siły żywiołu wiosennej kry, służąc jedynie przez ostatnie trzydzieści lat XVI wieku, do 1603 roku. Przejdźmy na drugą stronę ulicy Mostowej.

W przestrzeni Nowego Miasta nie znajdziemy obniżeń krawężników i ostrzegawczych pasów przed przejściem przez ulicę. Po przejściu przez ulicę skręćmy w prawo. Ostrożnie zejdźmy wąskim, nierównym chodnikiem stromo około 200 metrów w dół. Po drodze przejdziemy ulicę Starą. Tutaj chodnik staje się jeszcze węższy, jego część od strony ulicy zajmują zaparkowane samochody. Mijając linię zabudowy, dojdziemy do otwartej przestrzeni z terenem zieleni i wjazdem na parking przed interesujący w formie budynek – dawnej baszty prochowej, dziś miejsca nawiązującego nazwą do dawnej funkcji – Starej Prochowni. Z uwagą na stojące słupki i brak obniżeń krawężnika przechodzimy wjazd. Przed nami wejście do budynku. Na planszy B2 znajdziemy go na północ od ulicy Boleść, która jest przedłużeniem ulicy Mostowej, w okolicy dużego zielonego, wykropkowanego obszaru Parku Fontann, na zachód od niego. Budowlę poleciła wznieść w 1581 roku królowa Anna Jagiellonka, ażeby ochronić przed pożarem drewniany most zbudowany przez brata. W przeciwieństwie do przeprawy, brama wjazdowa na most przetrwała. Przebudowywana kilkakrotnie, pełniła różne funkcje: składu prochu (stąd dzisiejsza nazwa), więzienia, a nawet mieszkania czynszowego. Nosząca cechy kilku stylów architektonicznych, jest dziś siedzibą teatru Stara Prochownia. Podchodząc z powrotem na górę, do ulicy Freta, warto wspomnieć, że przy ulicy Mostowej w czasach działania przystani, jak i później, działał szpital pod wezwaniem Świętego Łazarza, czy raczej przytułek dla okolicznej ubogiej ludności. Dawniej ulica nie cieszyła się dobrą opinią – ze względu na sąsiedztwo przeprawy sporo było tu karczm, szynków i gospód. Spacer ulicą wieczorem nie należał do przyjemności. Była zamieszkiwana nie tylko przez rzemieślników, ale także złodziei. Podchodząc pod górę, można wyobrazić sobie, jak ciężko było podjechać po tych śliskich wyboistych kamieniach załadowanym wozem.

Podchodzimy coraz wyżej, możemy usłyszeć więcej gwaru, a nawet stukot końskich kopyt i dźwięk bryczek. Dochodzimy do skrzyżowania ulicy Mostowej z ulicą Freta. Przed nami po drugiej stronie ulicy wysoka fasada kościoła Paulinów pod wezwaniem Świętego Ducha. Możemy tu przejść ulicę Freta i dojść do budynku kościoła. Na arkuszu planu usytuowany jest w dolnej części. Do wejścia prowadzą dwustronne schody w górę ustawione równolegle do budynku, na które można wejść od północy, od ulicy Długiej, i od południa, od Barbakanu. Przed fasadą kościoła, naprzeciw drzwi na kamiennej balustradzie schodów, stoi figura Matki Boskiej, ustawiona tu w 1863 roku, a nisze dolnej kondygnacji fasady, jak i przed wojną, zajęli Święty Paweł Pustelnik i Antoni Opat. W pierwszym wieku istnienia miasta działał tu pod tym wezwaniem najstarszy warszawski szpital (czy raczej przytułek dla ubogich) i niewielki kościół. W początkach lat sześćdziesiątych XVII wieku na to miejsce sprowadzeni zostali paulini, co miało związek ze wzrostem poważania dzielnych zakonników po obronie Częstochowy w czasie potopu szwedzkiego. Nowi opiekunowie wznieśli murowany kościół na miejscu starego, zniszczonego podczas potopu. W 1708 roku paulini zorganizowali na Jasną Górę pielgrzymkę, aby uprosić zakończenie szalejącej w Rzeczypospolitej i Warszawie zarazy. W trzy lata po jej ustaniu, pątnicy już regularnie – 6 sierpnia każdego roku – spod kościoła Paulinów wyruszają przed słynący cudami Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej. Losy kościoła i klasztoru oraz mieszkających w nim paulinów były trudne. W XIX wieku zakonnicy musieli opuścić to miejsce, a stojące tu mury zostały poważnie zniszczone w 1944 roku. Dziś znów posługują tu paulini, a kościół, będący bardzo charakterystyczną warszawską świątynią, odbudowano.

Po północnej stronie paulińskiego kościoła, tuż przy skrzyżowaniu ulicy Freta z ulicą Długą, do ściany przyklejony jest niepozorny obiekt – to najmniejszy budynek w Warszawie. Działający tu od przeszło dwustu lat kiosk kusił różnymi rzeczami – można było kupić nie tylko tytoń, prasę, ale podobno także kubańskie cygara.

Pójdźmy teraz w lewo za kioskiem, wzdłuż ulicy Długiej. Idźmy prosto około 100 metrów, aż przed nami pojawi się ulica Kilińskiego. W rogu skrzyżowania, po naszej lewej stronie, wznosi się dawny pałac Raczyńskich, obecna siedziba Archiwum Głównego Akt Dawnych. W latach osiemdziesiątych XVIII wieku stojący tu barokowy pałac zakupili Raczyńscy, którzy przebudowali go w stylu klasycystycznym. To wówczas nadano pałacowi obecną formę. Trzynastoosiową fasadę w korpusie głównym od ulicy Długiej zdobi portyk, w drugiej i trzeciej kondygnacji posiadający cztery kolumny jońskie, podpierające zwieńczony trójkątnym szczytem fronton, w którym znajduje się głowa Temidy. W 1827 roku pałac zakupił rząd Królestwa Polskiego na siedzibę Komisji Rządowej Sprawiedliwości. Wówczas bryłę pałacu rozbudowano o oficyny. W okresie międzywojennym pałac był siedzibą Ministerstwa Sprawiedliwości, a w okresie okupacji ulokowano tu niemiecki sąd. Pod ścianą, od strony ulicy Kilińskiego, w styczniu 1944 roku rozstrzelano pięćdziesięciu mężczyzn. W początkach sierpnia powstańcy zorganizowali tu Centralny Szpital Powstańczy numer 1.

Na skwerze przed budynkiem od ulicy Kilińskiego wykopano masowe groby dla około 150 osób. W pierwszych dniach września Niemcy wymordowali tu około 430 ciężko rannych, paląc ich ciała w budynku. Dziś informacje o tragicznych dziejach miejsca przekazuje tzw. tablica Tchorka, wmurowana w skrajną lewą część fasady głównej pałacu. Do czasu odbudowy pałacu na fasadzie znajdowała się również marmurowa tablica ze złotym napisem:

„Zbudowano MDCCIV”. Pokryta została odręcznymi napisami sporządzonymi przez osoby poszukujące bliskich. Dziś tablica eksponowana jest w Muzeum Warszawy w Gabinecie Relikwii. Przy bramie wjazdowej, znajdującej się w osi głównej pałacu, umieszczono dwa gaśniki, dawniej służące do gaszenia pochodni.

Wróćmy jednak do ulicy Freta. Jeżeli przekroczymy ulicę Długą przy kościele Paulinów, a następnie przejdziemy kilka metrów wzdłuż ulicy Freta, miniemy ogródek restauracyjny restauracji „Barbakan”, znajdziemy brukowany wjazd i, schodząc z niego, przejdziemy na drugą stronę ulicy Freta, to znajdziemy się pod fasadą kościoła Dominikanów pod wezwaniem Świętego Jacka; do kościoła od strony Wisły przylega również klasztor. Na planie znajdziemy go w rogu pomiędzy ulicą Freta a Mostową, zaznaczonymi jako pasaże. Do wejścia schodzi się po kilku stopniach w dół. Maleńki placyk przed wejściem położony jest niżej niż chodnik przy ulicy i otoczony jest kamiennym murkiem z łańcuchami.

Z prawa przylega do niego dzwonnica, w której znajduje się dominikańska kawiarnia „To lubię”. Tu, pod adresem Freta 10, od ponad 20 lat aktywnie działa Duszpasterstwo Akademickie, a na niedzielne studenckie msze święte przychodzi nawet do 2 tysięcy osób. Wszystko zaczęło się w 1603 roku, kiedy przybyli do miasta zakonnicy wznosili początkowo drewniane zabudowania, zastępując je stopniowo murowanymi. Od tego czasu bracia w białych habitach posługują mieszkańcom miasta (z osiemdziesięcioletnią przerwą) już blisko 350 lat. W początkowym okresie warszawski konwent uchodził za dość majętny. Do wzrostu zamożności przyczyniały się fundacje mieszczańskie, jak również dodatkowe aktywności zarobkowe zakonników, między innymi handel w przykościelnych budach, a od lat dwudziestych XIX stulecia również w sklepach, ulokowanych w arkadowym ganku dobudowanym do fasady świątyni.

Po II wojnie światowej, choć konstrukcja arkad przetrwała, zburzono ją, odsłaniając fasadę kościoła. W kluczowych dla Warszawy momentach XVII wieku dominikańskie mury były świadkiem ważnych spotkań. W refektarzu klasztoru prowadzono rozmowy w sprawie kapitulacji miasta pomiędzy przedstawicielami króla szwedzkiego a władzami Starej Warszawy. Wnętrza klasztorne stały się kwaterami dla okupujących miasto żołnierzy. Jak głosi opowieść z tego czasu, jeden z wojskowych miał wypalić z pistoletu do obrazu Najświętszej Panny. Odbita kula śmiertelnie zraniła go. W późniejszych, równie burzliwych, czasach wnętrza klasztoru zajmowali także żołnierze innych państw. Na początku XIX wieku w zabudowaniach stacjonowały wojska napoleońskie, dewastując je. Po powstaniu styczniowym carskie władze wypędziły stąd zakonników. W opustoszałym obiekcie ulokowano sierociniec dla chłopców, który działał aż do Powstania Warszawskiego. Warto wejść do kościoła, bo choć został poważnie zniszczony w 1944 roku, to zachowało się nieco świadków bogatej przeszłości. Po wejściu do głównej nawy kościoła skierujmy się na lewo. Tam, wchodząc po schodach, znajdziemy się przed barokową kaplicą-mauzoleum Adama Kotowskiego, stolnika wyszogrodzkiego, i małżonki Małgorzaty, ufundowaną w 1690 roku. Znajdują się w niej dwa epitafia z alegorycznymi figurami, zaprojektowane przez Tylmana z Gameren, znakomitego architekta pochodzenia niderlandzkiego, który ożenił się i pozostał w mieście, oddając mu znaczne zasługi. Za całokształt dokonań w 1685 roku nadano mu polskie szlachectwo. To jedno z nielicznych ocalałych dzieł wybitnego architekta.

Pod kaplicą znajduje się krypta grobowa z prochami małżonków, nienaruszona podczas okupacji i Powstania Warszawskiego. Warto także wspomnieć, że w kościele i klasztorze znajdował się szpital powstańczy, a w zbombardowanym budynku zginęły setki ludzi.

W ogrodzie kościoła znajduje się fragment nieotynkowanej ściany, celowo zachowanej, z tablicą upamiętniająca rozstrzelanie lekarzy i sanitariuszek szpitala. Przechodząc nawą główną kościoła, przekonamy się o dawnej świetności kościoła oraz ogromnych zniszczeniach wystroju świątyni. Po wejściu do prezbiterium po lewej stronie znajduje się ciekawa pamiątka – ormiańska tablica epitafijna z inskrypcją w języku staroormiańskim (grabar).

Wychodząc na zewnątrz, wejdźmy po schodkach na poziom chodnika. Skierujmy się na prawo, znajdźmy brukowany wjazd, idźmy nim wzdłuż bocznej ściany kościoła. Tuż przed bramą klasztorną skręćmy w lewo i wąską uliczką udajmy się na tyły pierzei ulicy Freta. Z uwagi na liczbę przeszkód i brak chodnika droga nie jest łatwa. Po minięciu z prawej strony zieleni drzew i licznie zaparkowanych samochodów natrafimy na ogrodzony piętrowy budynek z charakterystyczną malowaną wesołą dekoracją tuż pod dachem. To powojenny budynek przedszkola, gdzie obecnie swoją siedzibę ma między innymi Fundacja „Sto Pociech”, Pracownia Dialogu czy Klub Inteligencji Katolickiej (KIK). Ten ostatni to zrzeszenie ludzi skupiających, jak określa statut, „inteligencję pragnącą w sposób świadomy przeżywać swe powołanie ludzi świeckich”. W miejscu tym odbywają się spotkania tematyczne różnych sekcji Klubu. Do KIK-u możemy wejść furtką od zachodu, zaś do Fundacji „Sto pociech” – od strony północnej, która nie jest ogrodzona.

Wróćmy na ulicę Freta, idąc dalej na północ chodnikiem wschodnim. Pozostajemy po stronie kościoła Dominikanów i zostawiamy wciąż za plecami Stare Miasto z Barbakanem. Po minięciu pierwszego wejścia w budynku z restauracją „Pizza i pasta” zatrzymajmy się przy drugiej z kolei kamieniczce (przy drugich drzwiach, gdzie jest sklep z ceramiką), nazywanej „Pod Madonną” – ze względu na dawną płaskorzeźbę Madonny w fasadzie. Budynek od 1930 roku był własnością Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. W okresie Powstania Warszawskiego, 26 sierpnia 1944 roku, budynek, w którym obradował sztab Armii Ludowej, został zbombardowany. Zginął wówczas dowódca Okręgu Warszawa AL pułkownik Bolesław Kowalski „Piasecki Ryszard”. Niestety, w trakcie powojennej odbudowy, Madonnę zastąpiono płaskorzeźbą kobiety czytającej książkę... W kolejnej, osiemnastowiecznej kamieniczce z balkonem, w 1867 roku urodziła się Maria Skłodowska. Informuje o tym inskrypcja na kamiennej tablicy wmurowanej tu po śmierci uczonej. W tym miejscu pod tablicą przy ścianie budynku za trzecimi drzwiami stoi charakterystyczny kamienny kwietnik otoczony metalowym ogrodzeniem. W stulecie urodzin noblistki budynek stał się siedzibą Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie. W niedawno odremontowanym obiekcie możemy zobaczyć pamiątki po wielkiej uczonej, między innymi zbiór fotografii, listów i notatek sławnej chemiczki. Na planie znajdziemy jego oznaczenie na północ od kościoła Dominikanów.

Idźmy dalej do końca linii zabudowy. Miniemy między innymi pierogarnię „Zapiecek”, kawiarnię „Belle Epoque”, „Czytadło” czy restaurację „Boruta”, aż dojdziemy do otwartej przestrzeni Rynku Nowego Miasta. Plac Rynku ma nieregularny kształt. Można powiedzieć, że tworzy prostokąt, którego północny bok jest skośny i lekko zaokrąglony. Zobaczmy to na planszy B2 przy zachodniej krawędzi. Centralna część podłoża Rynku wyłożona jest kostką brukową. Od strony południowej przy zabudowie chodnik jest o kilka stopni wyżej niż reszta placu. Przed chodnikiem znajduje się murek, na którym stoją kamienne niedźwiedzie. Wzdłuż linii muru ustawione są ławki. Tamtędy po stopniach w górę między drzewami można dojść do kina „Wars”. Od strony ulicy Freta (południowo-zachodniej) na podwyższeniu kilku stopni znajduje się studnia. Tam też bliżej południa przez większość roku można spotkać ogródek restauracyjny restauracji „Boruta”. Od strony północno-zachodniej teren placu bez schodów łagodnie schodzi w dół. Część północną stanowi linia skośna ciągu kamienic, wzdłuż których biegnie chodnik z licznymi kamiennymi donicami. Stronę wschodnią zajmuje kościół Sióstr Sakramentek i klasztor.

Oprócz ulicy Freta biegnącej wzdłuż zachodniej pierzei placu, którą można dojść od południa i północy, do Rynku można trafić ulicą Starą, do rogu południowo-wschodniego, a do rogu północno-wschodniego – ulicą Rynek Nowego Miasta oraz ulicą Pieszą, która biegnie wzdłuż północnej ściany kościoła Sióstr Sakramentek. Wymienione ulice to pasaże z ruchem tylko pieszych, co jest zaznaczone na planie odpowiednią fakturą. Rynek Nowego Miasta to centrum dawniej niezależnego administracyjnie miasta. Jednak tu Rynek wygląda inaczej niż główny plac Starego Miasta i ma też inny, skromniejszy charakter. Jest kameralnie i znacznie ciszej. Zabudowania rynkowe nie są tak dekoracyjne jak patrycjuszowskie kamienice staromiejskie. Już od momentu powstania Nowe Miasto rozwijało się w cieniu Starego Miasta. O tym, że było to niezależne miasto, przypomina nam dziś żeliwna studnia, której szczyt wieńczy dawny herb Nowego Miasta – jednorożec wsparty na postaci panny.

Plac początkowo był większy (aż 140 na 120 metrów) niż ten staromiejski i stał tu murowany ratusz. Jednak Rynek szybko został pomniejszony przez zabudowę mieszkalną i handlową, ulokowaną przy północnej pierzei placu. Jeszcze w XVII wieku przy Rynku Nowomiejskim powstało kilka reprezentacyjnych siedzib magnackich (między innymi Opalińskich, Radziwiłłów). W 1791 roku Nowa Warszawa straciła odrębność miejską, a gdy w 1818 roku rozebrano murowany ratusz, plac stracił na atrakcyjności. W XIX wieku w rozwoju nowomiejskiej dzielnicy nastąpił zastój. Dopiero w połowie wieku doprowadzono tu wodę. Stojące wokół kamienice nadbudowywano o kolejne piętra i wynajmowano mniej zamożnym mieszkańcom jako kamienice czynszowe. Podobnie jak na Rynku Staromiejskim na placu rynkowym powstało targowisko, które zlikwidowano w 1878 roku, urządzając skwer. W 1944 roku zabudowa tej okolicy została niemal doszczętnie zrujnowana. Do roku 1955 ukończono odbudowę, ale zabytkowy charakter przywrócono głównie w pierzei wschodniej.

Najwyższej z kamienic południowej pierzei Rynku Nowomiejskiego strzeże rzeźba misia. To tu, na tyłach tego budynku, od drugiej połowy lat pięćdziesiątych do 2004 roku mieściło się dzielnicowe kino „Wars”. Na początku lat sześćdziesiątych „Wars” awansował do rangi kina festiwalowego, gdzie wyświetlano filmy warszawskiego Festiwalu Festiwali Filmowych. Odbudowane kamienice Rynku Nowego Miasta ozdobione są malowidłami o bardzo różnorodnej tematyce (bardzo dużo wizerunków zwierząt), niekoniecznie nawiązującej do historii dzielnicy. Najprościej do niego dojść, skręcając w prawo z ulicy Freta za końcem linii zabudowy, jeśli idziemy na północ, a za plecami mamy Stare Miasto. Następnie, po minięciu restauracji „Boruta”, stojącego zwykle przy budynku ogródka restauracyjnego i zejściu z rozległych płytkich schodów w dół, należy znaleźć po prawej stronie szerokie dwa stopnie przed wejściem do kina. Dodatkową wskazówką są trzy arkady przed wejściem.

Po wejściu na Rynek od razu zwracamy uwagę na zabudowę wschodniej strony placu. Jak pokazuje plan, stoi tam połyskujący bielą ścian i zielenią patyny blaszanego dachu w kształcie kopuły kościół Sióstr Sakramentek pod wezwaniem Świętego Kazimierza. Od ulicy Freta, jeśli nadal za sobą mamy Barbakan, przejdźmy kilkanaście metrów prosto za linię zabudowy, mińmy być może stojący ogródek restauracyjny restauracji „Boruta”, następnie skręćmy w prawo. Po kilku metrach powinniśmy mieć pod nogami brukowaną nawierzchnię, na której usytuowana jest wspomniana wcześniej zabytkowa pompa wodna. Idąc dalej prosto, znajdziemy stopnie w dół, prowadzące do placu. Przejdźmy prosto Rynek na drugą stronę. Dojdziemy do budynku kościoła lub sąsiadującego z nim z prawej strony klasztoru Sióstr Sakramentek. Idąc wzdłuż brzegu Rynku, powinniśmy znaleźć wejście ze stopniami w górę do kościoła. Jest on jedną z bardziej oryginalnych świątyń zbudowanych na planie krzyża greckiego. Wzniesiony został z inicjatywy Marii Kazimiery jako wotum po zwycięskiej bitwie Jana III pod Wiedniem. Stało się tak, gdyż królowa złożyła ślub, że sprowadzi do Warszawy benedyktynki od Nieustającej Adoracji Najświętszego Sakramentu, jeżeli Jan III zatrzyma najazd turecki. Po sukcesie wojsk polskich królewski architekt Tylman z Gameren rozplanował świątynię na planie krzyża greckiego. Do kościoła od południa przylegał klasztor, składający się między innymi z przebudowanego przez holenderskiego architekta pałacu Kotowskich, zbudowany kilka lat wcześniej na polecenie wspominanych już małżonków. To tam królowa sprowadziła zakonnice nazwane sakramentkami.

W 1855 roku w kościół Sakramentek uderzył piorun. I choć na Rynek Nowomiejski doprowadzono w tym roku wodę, co zapewne znacznie ułatwiło akcję gaszenia świątyni, to pożar poważnie uszkodził jej wnętrze. W tym pamiętnym roku do szkoły zakonnej prowadzonej przez zakonnice wstąpiła Maria Wasiłowska (Konopnicka), zaprzyjaźniając się tam z Elizą Orzeszkową, w późniejszych latach również uznaną literatką. Pożar spowodowany uderzeniem pioruna znaczył niewiele wobec tego, co stało się z kościołem ostatniego dnia sierpnia 1944 roku. Bomby zrzucone na dach świątyni zniszczyły ją, grzebiąc w jej murach ponad tysiąc mieszkańców Warszawy oraz 35 zakonnic. W czasie Powstania siostry złamały trwającą 250 lat klauzurę i zgodziły się zamienić kościół na szpital polowy. W odbudowanej dziś świątyni w budynkach klasztornych w dalszym ciągu prowadzona jest adoracja Najświętszego Sakramentu. Siostry pozostają w klauzurze, pracując także przy wypieku opłatków, które od 1924 roku trafiają na wigilijne stoły.

Wychodząc z kościoła, skierujmy się w prawo, do jego północnej ściany, wzdłuż której biegnie chodnik. Ujrzymy tam pomnik ustawiony w 1932 roku jednemu ze stołecznych patronów – redemptoryście, Świętemu Klemensowi Hofbauerowi. Zasłużony dla Warszawy zakonnik związany był z pobliskim kościołem Świętego Benona. Idąc do końca chodnika przy ścianie kościoła Sióstr Sakramentek, schodzimy schodami w dół, gdzie spotykamy ulicę Pieszą. Po jej drugiej stronie, na wprost nas, znajdujemy wejście do kościoła Świętego Benona z kilkoma stopniami w górę przed drzwiami. Budynek świątyni zaznaczony jest na planie przy ulicy Pieszej, na zachód od zielonego, wykropkowanego terenu Multimedialnego Parku Fontann. Święty Klemens po kasacie swojego zakonu w Austrii przybył do Warszawy i tu przy kościele założył klasztor i sierociniec. Po tragicznych wydarzeniach rzezi Pragi w 1794 roku, zaopiekował się także ocalałymi dziećmi. Utrzymanie domów opieki wymagało niemałych pieniędzy, o które zakonnik niejednokrotnie musiał zabiegać, zmuszony nawet do ulicznego żebrania. Pobliski kościół Świętego Benona to skromny obiekt wzniesiony w połowie XVII wieku przez Bractwo Niemieckie. Zakonnicy zostali docenieni przez warszawian w czasie zarazy w mieście za swoją posługę duchową. W końcu XVIII wieku zakonników Bractwa Niemieckiego zastąpili redemptoryści, a gdy i oni zostali usunięci, obiekt używany był jako magazyn, a później wytwórnia noży Gerlacha i fabryka narzędzi rolniczych.

Nowe Miasto przynależało do osobnej, niezależnej od Starego Miasta, parafii. Jej siedzibą była fara pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny przy ulicy Kościelnej, którą znajdziemy przed sobą, jeśli pójdziemy w prawo z kościoła Świętego Benona wzdłuż ulicy Pieszej. Na planie oznaczona jest w rogu skrzyżowania ulicy Przyrynek i Kościelnej. Tutaj warto z brukowanej uliczki Pieszej wejść na chodnik z prawej strony, ponieważ jesteśmy w strefie dostępnej dla ruchu kołowego. Można napotkać zaparkowane samochody, jak i te, które mogą się przemieszczać. Dochodzimy do ulicy Kościelnej i przechodzimy na jej drugą stronę z uwagą na zaparkowane samochody. Po prawej stronie rozpościera się panorama na Park Fontann i rzekę Wisłę. Ulica Kościelna kończy się z prawej strony przy skarpie i drewnianych schodach w dół, którymi można zejść do Parku Fontann i do chodnika biegnącego wzdłuż Wisłostrady. Idziemy w lewo wzdłuż kamiennego ogrodzenia nowomiejskiej parafii, żeby dojść do skrzyżowania z ulicą Przyrynek, od której można wejść przez bramę do kościoła. Świątynia Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny zbudowana została w 1411 roku nieopodal Rynku Nowego Miasta.

Była wielokrotnie przebudowywana. Charakterystyczna jest wysoka późnogotycka dzwonnica kościoła, widoczna bardzo dobrze na widokach i panoramach miasta. Wokół fary znajdował się cmentarz, którego jedynym dowodem są dziś płyty nagrobne umieszczone przed wejściem. Zniszczony kościół odbudowano po wojnie w duchu łączącym różne style architektoniczne. Po wejściu przez bramę i zejściu pochylnią lub stopniami w dół, po lewej stronie spotkamy figurę Matki Boskiej z Dzieciątkiem, ustawioną tu w 1870 roku. Nieopodal, kilka metrów za nią, stoi pomnik Waleriana Łukasińskiego, żołnierza i człowieka, który poświęcił swoje życie walce o wolność Polski. Twórca Wolnomularstwa Narodowego mieszkał nieopodal kościoła przy ulicy Przyrynek 4. Rzeźbę Andrzeja Kastena ustawiono w 1988 roku. Do głównych drzwi kościoła dojdziemy, idąc prosto od bramy, zaś na prawo od wejścia można znaleźć przejście przez tunel w dzwonnicy. Warto obejść świątynię dookoła.

Po wyjściu z terenu kościoła możemy pójść w prawo, dalej na północ wzdłuż ulicy Przyrynek, by dojść do ulicy Wójtowskiej, i po przejściu na jej drugą stronę, na północnym chodniku znaleźć wejście do budynku, gdzie produkowane są wszystkie polskie banknoty obiegowe i kolekcjonerskie, karty bankomatowe, znaczki pocztowe, banderole akcyzowe oraz inne papiery wartościowe. Obiekt, należący do Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych przy rogu ulicy Sanguszki i Zakroczymskiej z wejściem od ulicy Wójtowskiej, zrealizowany został według projektu Antoniego Dygata w 1929 roku. Nawet w czasie okupacji w miejscu tym drukowano banknoty i dokumenty „zastępcze” dla mieszkańców Warszawy. W Powstaniu 1944 roku budynek wytwórni był jedną z ostatnich redut powstańczych Starego Miasta. O śladach zaciętej obrony placówki przez 200 powstańców przeciwko 1600 dobrze uzbrojonym żołnierzom niemieckim świadczą dziś między innymi ślady postrzałowe na metalowych prętach ogrodzenia. Miejsce to odnajdziemy na planszy B2 w lewym górnym rogu.

Kończąc trasę, powróćmy do ulicy Kościelnej, z której na jej wschodnim końcu zejdziemy ze skarpy w kierunku Wisły. Możemy wybrać zejście schodami, które znajdują się na przedłużeniu chodnika południowego ulicy, czyli przeciwnego niż ten, przy którym stoi kościół, lub kilka metrów na lewo od nich zejść stromą alejką. To w tym miejscu w latach sześćdziesiątych wytyczono skwer z sadzawką, przy której okoliczni mieszkańcy spacerowali, a latem w stawie również moczyli nogi. W 2011 roku władze miasta uporządkowały teren, przekształcając oczko wodne w Multimedialny Park Fontann. O kolorowych wodotryskach przyciągających co piątek i sobotę wieczór nie tylko mieszkańców Warszawy, a także o mijanej po drodze publicznej toalecie warto wspomnieć w kontekście pewnego zasłużonego dla Warszawy angielskiego inżyniera. Stworzył on techniczną infrastrukturę, dzięki której możliwe jest dziś montowanie tego typu obiektów. W 2011 roku w sąsiedztwie basenu z fontannami ustawiono mu pomnik. Chodzi o Williama Heerleina Lindleya (1853–1917), który razem z ojcem Williamem i bratem Josephem opracował i przez kilkadziesiąt lat nadzorował prace przy budowie sieci wodno-kanalizacyjnej w Warszawie. Park Fontann zajmuje powierzchnię 12,9 hektara. W piątkowe i sobotnie wieczory (a czasami również w inne dni) o 21:00 lub 21:30 od maja do września odbywają się tutaj 30-minutowe pokazy multimedialne „woda–światło–dźwięk” z wykorzystaniem reflektorów LED i laserów. W każdym sezonie na wodnych ekranach Multimedialnego Parku Fontann prezentowany jest nowy pokaz w formie animowanej opowieści. Łączna powierzchnia luster wody to 2870 metrów kwadratowych. Wielkość obszaru Parku możemy zobaczyć na planszy B2 w centralnej części, na zachód od Wisły i Wybrzeża Gdańskiego zwanego Wisłostradą.

Po zejściu drewnianymi schodami w dół idziemy dalej prosto i po prawej stronie mijamy toaletę. Idąc jeszcze kilka metrów dalej, dojdziemy do deptaka zwanego ulicą Rybaki i do placu, na którym w centralnej części znajduje się oczko wodne otoczone kamiennym murkiem. Możemy skręcić w prawo, by za kilka metrów po prawej stronie znaleźć ławkę pamięci twórcy Warszawskich Wodociągów. Ławeczka z oparciem wykonana jest z metalowych rur i kranów, przy której stoi postać Lindleya, wsparta o zawór – jeden z elementów konstrukcyjnych. Przy niej kończymy trasę zwiedzania. Na wysokości fontann, dalej na wschód, znajduje się przejście podziemne pod Wisłostradą. Przechodząc nim do brzegu Wisły, można dostać się w sezonie letnim na bezpłatny prom „Wilga” płynący na trasie Podzamcze Fontanny – ZOO, który zabiera na pokład 40 pasażerów wraz z rowerami. To inna opcja dalszego poznawania miasta. Do Nowego Miasta możemy wrócić, odwracając trasę, lub, idąc dalej prosto wzdłuż prawej strony pasa zieleni, dojść do ulicy Boleść, która jest przedłużeniem ulicy Mostowej, i wrócić do ulicy Freta. Tam ulicą Długą można dojść do przystanków autobusowych w kierunku północnym (Żoliborz) i południowym (centrum) na placu Krasińskich lub ulicą Długą dojść dalej do stacji metra „Ratusz Arsenał”. Wymienione przystanki oznaczone są na planie.