wersja kontrastowa


TRASA nr 5

 

 

TRASA NR 5

 

PLANSZA B8

POMNIK BOLESŁAWA PRUSA – DOM BEZ KANTÓW – HOTEL BRISTOL – DOM SPOTKAŃ Z HISTORIĄ – POMNIK STEFANA WYSZYŃSKIEGO I KOŚCIÓŁ WIZYTEK – UNIWERSYTET WARSZAWSKI – AKADEMIA SZTUK PIĘKNYCH – BAZYLIKA ŚWIĘTEGO KRZYŻA – PAŁAC ZAMOYSKICH – POMNIK MIKOŁAJA KOPERNIKA – PAŁAC STASZICA – TEATR POLSKI – MUZEUM FRYDERYKA CHOPINA – UNIWERSYTET MUZYCZNY

 

Znajdujemy się w południowo-wschodnim rogu Krakowskiego Przedmieścia i ulicy Karowej przy skwerze księdza Jana Twardowskiego. Na planszy B8 jest to zielony wykropkowany obszar w lewym górnym rogu. Możemy się tu dostać między innymi z zaznaczonych na planie przystanków autobusowych „Hotel Bristol” lub idąc chodnikiem wschodnim Traktu Królewskiego na południe z placu Zamkowego w stronę Nowego Światu, po drodze przechodząc przy kościele Świętej Anny, kościele seminaryjnym, Pałacu Prezydenckim i pokonując tylko jedną przecznicę – ulicę Karową. Teren skweru wyłożony jest brukowaną i gładką nawierzchnią. Podejdźmy na skos w lewo, mając po prawej Krakowskie Przedmieście, a z tyłu ulicę Karową, w kierunku południowo-wschodnim, między alejkami parku, do pomnika wybitnego polskiego pisarza i kronikarza Warszawy Bolesława Prusa. Postać pisarza o wysokości 3,6 metra wykonana jest z brązu i stoi na granitowej płycie. Bolesław Prus został przedstawiony jako zamyślony starszy człowiek, trzymający laskę w założonych za plecami rękach. Monument ma symbolizować częste spacery pisarza ulicami miasta.

Podczas gdy pomnik stojący niedaleko stąd, upamiętniający Adama Mickiewicza, odsłonięto w 43 lata po śmierci poety, wielbiciele twórczości Bolesława Prusa czekali na podobny wyraz wdzięczności więcej, aż 65 lat. Choć pomysł pojawił się wkrótce po śmierci pisarza, to do realizacji trzeba było poczekać do lat sześćdziesiątych, kiedy to powrócono do tej idei w audycji radiowej Matysiakowie. Sprawnie przeprowadzona zbiórka pieniędzy i rozstrzygnięcie konkursu nie zakończyły się jednak szybką realizacją pomnika, który ostatecznie odsłonięto dopiero na początku 1977 roku, ale w lokalizacji nieprzypadkowej. To właśnie w tym miejscu do września 1944 roku stała kamienica z drugiej połowy XVIII wieku (początkowo od 1823 roku mieszcząca między innymi sklep towarów ozdobnych z wyrobami produkowanymi przez głuchoniemych), w której od 1896 roku znajdowała się redakcja poczytnego dziennika „Kuriera Warszawskiego”.

O siedzibie redakcji informował napis nad pierwszym piętrem, a w nocy dodatkowy neon znajdujący się na dachu budynku. Z redakcją przez kilkanaście lat współpracował pisarz, ale również i dziennikarz – przez kilka lat zastępca redaktora naczelnego, dostarczając kolejne odcinki „Kronik tygodniowych”, nowe serie „Szkiców warszawskich” oraz świeże „Kartki z podróży”. Dodatkowo sąsiedztwo pomnika, najbliższe otoczenie, w którym się znajdujemy, występuje na licznych kartach twórczości Prusa. Po drugiej stronie ulicy Krakowskie Przedmieście, pod numerem 7, tuż przy bramie Akademii Sztuk Pięknych, pierwszy punkt usługowy na północ od niej, na tyłach przystanku „Uniwersytet 01” w kierunku południowym, znajduje się kamienica, w której autor umieścił wnętrza sklepu Stanisława Wokulskiego, głównego bohatera powieści Lalka – w bramie kamienicy mieści się tablica pamiątkowa. Od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku mieści się tam księgarnia naukowa imienia pisarza, który na kartach powieści powołał do życia postaci Wokulskiego i subiekta Rzeckiego. Prus spacerował często ulicami tej części miasta, opisując swoje spostrzeżenia i rysując epicką panoramę życia różnych środowisk Warszawy. Znakomity pisarz i obserwator miasta cierpiał na agorafobię i miał lęk wysokości. Nie wiadomo jednak, czy z tego powodu pomnik umieszczono celowo na niskim, kilkunastocentymetrowym cokole.

Wyjdźmy teraz nieco z zieleni skweru, przechodząc na naroże ulic. Po drugiej stronie ulicy Krakowskie Przedmieście wznosi się monumentalny, modernistyczny gmach z dziedzińcem w środku, nazywany Domem bez Kantów. Na planie – w rogu północno-zachodnim skrzyżowania Krakowskiego Przedmieścia z ulicą Królewską. Niektórzy wyjaśniają potoczną nazwę budynku humorystyczną anegdotą z udziałem Józefa Piłsudskiego, który, akceptując projekt gmachu dla Ministerstwa Spraw Wojskowych, miał przestrzec odpowiedzialnych za budowę – „tylko mi, panowie, budować bez kantów”, myśląc o potencjalnych nadużyciach finansowych. Architekci mieli opacznie – zbyt dosłownie – zrozumieć intencje marszałka, wznosząc budynek właśnie bez kantów. Ale rację mają raczej ci, którzy twierdzą, że odpowiedzialny za projekt architekt Czesław Przybylski chciał wkomponować nowy budynek w istniejący po sąsiedzku Hotel Europejski i, również z półokrągłymi narożami, istniejącą przed wojną kamienicę Karola Beyera. Noszący oficjalną nazwę Dom Funduszu Kwaterunku Wojskowego, został zaprojektowany dla rodzin zawodowych oficerów Wojska Polskiego i cechował się wysokim standardem wykończenia. Budynek wykonany z okładziny z piaskowca ma charakterystyczne arkadowe podcienia. Pomimo przeprowadzonego ostatnio remontu zachowano ślady po kulach. Od północnego zachodu sąsiaduje on z częścią dawnej Komendy Miasta, która mieściła się tu od początku XX wieku; w kompleksie siedzibę znalazły również sądy wojskowe. Obecnie w budynku znajduje się między innymi Ordynariat Polowy Wojska Polskiego i dowództwo Garnizonu Warszawa, skąd codziennie o równej godzinie wyrusza zmiana warty do Grobu Nieznanego Żołnierza.

Na gmachu od północnej strony, na fasadzie w ryzalicie, umieszczony jest wojskowy orzeł.

Na północ od Domu bez Kantów, po tej samej stronie ulicy Krakowskie Przedmieście, znajduje się Hotel Europejski, a po przeciwnej i jednocześnie północnej stronie ulicy Karowej usytuowany jest zaznaczony na planie hotel Bristol. Monumentalny budynek tego ostatniego powstał w roku 1901 w stylu neorenesansowym według projektu włoskiego architekta Henryka Marconiego. Cechuje się nowatorską żelbetową konstrukcją stropów, zastosowaną w Warszawie po raz pierwszy. Secesyjne wnętrza wyposażono w najnowocześniejsze na początek wieku udogodnienia. Był przeznaczony dla zamożnej, a także zagranicznej klienteli i w okresie międzywojennym, obok Hotelu Europejskiego, był najbardziej luksusowym obiektem. Z budową hotelu wiązała się również przebudowa i poszerzenie ulicy Karowej. Wówczas zburzono znajdującą się u jej wylotu bramę z wieńczącą ją Syreną, a w niższej części wschodniej ulicy w 1904 roku ukończono budowę ślimakowatego, łagodzącego stromiznę warszawskiej skarpy zjazdu. Narożna część fasady hotelu Bristol ma charakterystyczną okrągłą galeryjkę, wznoszącą się nad piątym piętrem w rogu budynku.

Wygląd dzisiejszych fasad utrzymany jest w charakterze eklektycznym: południowa – dziewięcioosiowa, dłuższa z pseudoryzalitem po środku, zwieńczona jest tympanonem; analogiczna w wystroju zachodnia jest o jedną oś krótsza. Elewacja dolnych kondygnacji otrzymała boniowanie. Przez trzy górne przebiegają pseudokolumny i pilastry.

Obok kawiarni hotelu Bristol – „Café Bristol”, dalej na wschód, przy ulicy Karowej, z wejściem ze schodami w górę wysuniętymi na chodnik oraz platformą schodową dla osób z niepełnosprawnością ruchową na wózkach, znajduje się Dom Spotkań z Historią (DSH). Na planszy oznaczony na prawo od hotelu Bristol, przy górnej krawędzi arkusza. To instytucja kultury miasta stołecznego Warszawa, która organizuje wydarzenia tematyczne, przygotowuje wystawy i zaprasza na wykłady i spacery. Znajduje się tam również księgarnia. Planszowe wystawy eksponuje również w przestrzeni Warszawy, zwłaszcza tu, na skwerze, na którym się obecnie znajdujemy.

Przejdźmy teraz na plac pod kościół Wizytek. Śledząc na planie przebieg trasy, znajdziemy go tuż obok skweru księdza Jana Twardowskiego. Pójdźmy na południe alejkami skweru, zostawiając z tyłu ulicę Karową, wzdłuż ulicy Krakowskie Przedmieście, gładkim szerokim chodnikiem, w kierunku Nowego Światu. Po prawej stronie przy ulicy miniemy wiatę przystanku „Hotel Bristol” w kierunku północnym, a po lewej – ławki, z których ostatnia to ławeczka z muzyką Chopina. Za końcem linii trawnika i ławek, w otwartej przestrzeni znajdziemy brukowany plac przed kościołem Sióstr Wizytek. W jego części północno-wschodniej na podeście możemy zobaczyć pomnik Stefana Wyszyńskiego. Na lewo od niego na skraju skweru stoją ławki. Prymas Tysiąclecia, bo tak zwykło się mówić o tym wybitnym zwierzchniku Kościoła, poprowadził Kościół w trudnym czasie powojennym. Odsłonięty w 1987 roku pomnik Stefana Wyszyńskiego przedstawia kardynała w stroju liturgicznym, siedzącego na arcybiskupim tronie. Lokalizacja pomnika prymasa ma wymiar symboliczny. To tu w okresie stanu wojennego mieszkańcy Warszawy, ustawiając znicze i kwiaty, formowali znak krzyża. Usuwany przez milicję, szybko powracał. Warto wspomnieć jeszcze o autorze pomnika, rzeźbiarzu Andrzeju Renesie (urodzonym w 1958 roku). Jego realizacje znajdują się w przestrzeni wielu miast polskich. Niektóre jego prace wywołują także dyskusje. W Warszawie artysta znany jest z pomnika Starzyńskiego przy placu Bankowym, drzwi Katedry Polowej Wojska Polskiego przy ulicy Długiej i rzeźb na warszawskiej Pradze. Jest też autorem projektu statuetki przyznawanej przez Akademię Telewizyjną – Wiktora.

Poza działalnością rzeźbiarską artysta pomaga osobom z niepełnosprawnościami, uczestnicząc w warsztatach plastycznych z dziećmi z niepełnosprawnościami, oraz przez publikację książek edukacyjnych dla dzieci niewidomych.

Za pomnikiem Prymasa Tysiąclecia na prawie całej szerokości placu stoi rząd kamiennych słupków z łańcuchami pomiędzy niektórymi oraz okrągłe wysepki z kwiatami. Za nimi na pierzei wschodniej placu wznosi się fasada kościoła Wizytek pod wezwaniem Opieki Świętego Józefa Oblubieńca Niepokalanej Bogarodzicy Maryi. Zakonnice sprowadziła do Warszawy tuż przed potopem królowa Ludwika Maria Gonzaga, początkowo do drewnianego kościoła, który w latach sześćdziesiątych XVII wieku przebudowano na murowany. Bryła świątyni, która stoi dzisiaj, jest jednak późniejsza, z połowy XVIII wieku. W stosunkowo niewiele zmienionej formie kościół przetrwał zawieruchy wojenne. Bardzo ciekawa i charakterystyczna jest jego fasada. Na szczycie znajduje się grupa rzeźbiarska Nawiedzenia Jana autorstwa Jerzego Plerscha, co jest odwołaniem do nazwy zgromadzenia (łacińskie visitatio – nawiedzenie). W dolnej pięcioprzęsłowej kondygnacji z kolumnami jońskimi znajdują się cztery puste, pierwotnie przeznaczone na rzeźby, nisze, z herbami wizytek powyżej. Wejście znajduje się na ścianie frontowej. Nad nim widnieje herb zakonu – serce z krzyżem przebite strzałami, otoczone cierniową koroną oraz herby Wazów (snopek) i Gonzagów (orzeł). Nisze drugiej kondygnacji mieszczą rzeźbę założyciela zgromadzenia Wizytek – Świętego Franciszka Salezego, w sąsiedniej znajduje się Święty Augustyn. Na najwyższej kondygnacji znajdują się cztery figury J. J. Plerscha – po prawej stronie: Święty Józef i Święty Jan Chrzciciel; po lewej Święta Anna i Święty Joachim. W 1960 roku rektorem kościoła został ksiądz Jan Twardowski, poeta, autor słów „śpieszmy się kochać ludzi – tak szybko odchodzą”. Mieszkał w domku na terenie przyklasztornego ogrodu. To zapewne dlatego okoliczny skwer poświęcony został jego imieniu i w nim ustawiono ławeczkę z rzeźbą przedstawiającą siedzącego na niej z książką w rękach księdza-poety. Znajdziemy ją po prawej stronie, idąc wąską alejką nazwaną ścieżką księdza Bronka Bozowskiego, która biegnie od pomnika prymasa na północny wschód po przekątnej skweru. W świątyni, zaraz przy wejściu, znajduje się oryginalny pomnik-epitafium ku czci księdza Jana Twardowskiego. Formą nawiązuje do klęcznika, na którym wyryto ostatni wiersz napisany przed śmiercią kapłana. Warto wejść do wnętrza kościoła, żeby przekonać się, jak niezwykłą atmosferę ma ta sklepiona kolebkowo, jednonawowa, halowa świątynia. Bliżej ołtarza, po lewej stronie, na filarze świątyni umieszczona jest niezwykła ambona. Formą naśladuje ona przód łodzi z masztem, żaglem i reją, które razem komponują się w krzyż.

W latach 1825–1826 na organach kościoła Wizytek, jeszcze jako uczeń Liceum Warszawskiego, mieszczącego się w pobliskim Pałacu Kazimierzowskim, grywał Fryderyk Chopin.

Idąc dalej we wcześniej obranym kierunku, na południe, gładkim chodnikiem Krakowskiego Przedmieścia, podążamy w stronę wejścia na teren Uniwersytetu Warszawskiego. Znajdziemy je w szerokiej bramie, idąc wzdłuż budynku.

Należy uważać na liczne ławki i drzewa w metalowej wysepce znajdujące się na środku szerokości chodnika, a także kamienne pachołki z łańcuchami przy budynku i donice z kwiatami na brukowanym pasie chodnika od strony ulicy. W tym miejscu, zwykle na środku chodnika, wystawione są tablice z ekspozycją fotografii. Ławki znajdziemy pomiędzy drzewami ustawione prostopadle do budynku i ulicy. Uczelnię założono w 1816 roku na bazie Szkoły Głównej. Przed bramą, w pierwszym wejściu w linii zabudowy ulicy, znajduje się jedna z licznych lokalizacji uniwersyteckich – pałac Tyszkiewiczów-Potockich. Jest to jeden z najcenniejszych artystycznie elementów zespołu gmachów uniwersyteckich. Wybudowany został w końcu XVIII wieku przez architekta Jana Ch. Kamzetzera. Wydłużoną płaską elewację fasady urozmaicają filary z atlantami, pomiędzy którymi znajduje się wejście do gmachu. Powyżej znajduje się attyka zwieńczona kartuszem herbowym. Dziś to cały kompleks budynków różnych wydziałów humanistycznych.

Stojąca nieco dalej na południe eklektyczna z renesansowo-barokowymi cechami brama na teren uniwersytetu projektu Stefana Szyllera w 1911 roku zastąpiła dwie poprzednie – z XVIII i XIX wieku. Współczesna ma formę dwóch murowanych aediculi, pomiędzy którymi znajduje się kuta brama. Nad nią znajduje się metalowe ażurowe zwieńczenie, gdzie umieszczono godło uczelni – orła z gałązkami wawrzynu (symbol sukcesu i nagrody) i palmy (oznaczającej wytrwałą pracę) w szponach, otoczonego pięcioma gwiazdami symbolizującymi pięć pierwszych wydziałów.

Co ciekawe, do 1916 roku w bramie górowała litera A pod koroną, oznaczająca założyciela uczelni, Aleksandra I. Nisze wypełnione są rzeźbami Ateny, bogini mądrości i sprawiedliwej wojny, trzymającej hełm, oraz Uranii, bogini sztuki, astronomii i geometrii, podtrzymującej gwiezdny glob. Forma kamiennych postaci inspirowana jest rzeźbami bogiń znajdujących się w Muzeach Watykańskich. To tu gromadziła się młodzież uniwersytecka w czasie strajków i manifestacji w marcu 1968 roku, listopadzie 1981 czy maju 1988, kiedy brama zamieniała się w „wieszak” na dziesiątki transparentów.

Wejście na teren uniwersytetu to trzy bramy: dwie małe dla pieszych i pomiędzy nimi główna, szeroka dla samochodów. Na wprost szerokiej bramy znajduje się wewnętrzna uliczka, która za linią drzew rozwidla się na lewo i prawo. Po obydwu stronach głównej ulicy biegną chodniki. Przechodząc przez bramę i podążając główną aleją, dochodzimy do środkowej części kampusu. Co nie jest łatwe bez pomocy przewodnika, bo trzeba przejść przez skrzyżowanie typu „Y” i parking, by za stopniami w dół znaleźć mały skwer z ławkami tuż przed budynkiem Auditorium Minus dawnego gmachu biblioteki. Tam na jednej z ławeczek stojących z lewej strony siedzi... moglibyśmy powiedzieć „wieczny student”. Żak wykonany z brązu przez Andrzeja Renesa odpoczywa tu od 2003 roku.

Usiądźmy obok niego choćby na chwilę, bo po sąsiedzku wznosi się gmach dawnej Biblioteki Carskiego Uniwersytetu. Budynek książnicy oddany został studentom i pracownikom naukowym w 1894 roku. Jeszcze do lat dziewięćdziesiątych XX wieku na zabytkowych stalowych rusztach mieściły się książki i czasopisma, przeniesione do nowej biblioteki na Powiśle. Dziś gmach mieści sale wykładowe, ale zachował swój tradycyjny wygląd. Interesująca jest fasada budynku, która wizualnie składa się z trzech poziomych części i trójosiowego ryzalitu w środku. W dolnej boniowanej części, po obu stronach od wejścia, w niszach znajdują się rzeźby Sofoklesa i Demostenesa, greckich myślicieli, mówców i polityków, wykonane przez Hipolita Marczewskiego.

Środkowa kondygnacja mieści trzy duże okna otoczone półkolumnami w porządku korynckim. W części szczytowej za balustradową attyką umieszczono rzeźby trzech muz – apoteozy „Wiedzy” i „Nauki”, które pod sobą mają zegar z kurantem. Ten codziennie, w samo południe, wygrywa akademicką melodię „Gaudeamus igitur” (co należy przetłumaczyć – „radujmy się więc”), a o każdej równej porze wybija również sygnały konkretnej godziny.

Przechodząc na tył budynku, na przeciwną wschodnią ścianę, wysoko ponad naszymi głowami na konsolkach możemy odnaleźć popiersia starożytnych poetów i pisarzy (Homera, Sofoklesa, Katona, Hipokratesa i Ezopa). W wyniku wojny cześć księgozbioru uległa zniszczeniu, część zaś rozproszeniu. Dziś biblioteka uniwersytecka na Powiślu posiada około 3 milionów woluminów.

Bezpośrednio za starym BUW-em wznosi się dawna willa królewska – Villa Regia. Pobudowano ją około 1643 roku na szczycie skarpy wiślanej. Za pałacem od strony wschodniej znajdował się ogród pałacowy, a dalej zwierzyniec. Z obiektu korzystało kilku monarchów, ale autorem odbudowy po zniszczeniach i rozbudowy był Jan Kazimierz, stąd od jego imienia określa się ten gmach Pałacem Kazimierzowskim.

W czasach stanisławowskich budynek przekształcono w Szkołę Rycerską, gdzie uczyli się tacy Polacy jak Tadeusz Kościuszko, Niemcewicz czy generał Józef Sowiński. Dzisiejszy wygląd fasady pałacu pochodzi z przebudowy z lat dwudziestych XIX wieku – to charakterystyczny czterokolumnowy portyk. W tympanonie zachowała się grupa alegoryczna Nauka i Sztuka wykonana przez Pawła Malińskiego z 1824 roku. Niestety, w czasie II wojny światowej pałac w wyniku bombardowań spłonął. Wygląd zewnętrzny odtworzono według dawnych widoków i projektów, jednak wnętrza zostały zaprojektowane na nowo. W znajdującej się w budynku Złotej Sali odbywają się najważniejsze uroczystości uczelni. Dziś pałac jest siedzibą władz rektoratu.

Wracamy na Krakowskie Przedmieście i przechodzimy na drugą stronę ulicy. Przejście bez sygnalizacji świetlnej oznaczone pasem ostrzegawczym, bez obniżenia krawężnika znajdziemy prawie na wprost bramy – lekko na lewo.

Uwaga na latarnie i ławki znajdujące się naprzeciwko przejścia po obydwu stronach ulicy! Od przejścia na skos w prawo, dokładnie na wprost wejścia na teren uniwersytetu w dawnym pałacu Czapskich, ale należącym także do Krasińskich i Raczyńskich, od 1959 roku mieści się Akademia Sztuk Pięknych, najstarsza polska wyższa uczelnia artystyczna. Znajdziemy jej oznaczenie na planszy tuż przy ulicy Traugutta. Tu, przy Krakowskim Przedmieściu, mieszczą się wydziały malarstwa i grafiki. Przechodzimy przez bramę uczelni, znacznie skromniejszą niż ta uniwersytecka. Na dwóch boniowanych filarach, tworzących konstrukcję bramy, umieszczone zostały rzeźby kamiennych orłów trzymających tarcze herbowe. Idąc dalej, po prawej i lewej ręce mijamy oficyny pałacowe, zbudowane, gdy właścicielem był Stanisław Małachowski, marszałek Sejmu Czteroletniego.

W jego czasach odbywały się tu obiady piątkowe, na których bywał Stanisław Staszic i inne ważne osoby parające się nauką i kulturą. Zaraz za bramą, z lewej strony, znajduje się żeliwna neogotycka studnia – kolumnowa pompa z kranem z głową smoka z początku XIX wieku. To pamiątka z czasów, gdy pałac należał do Krasińskich. Wincenty Krasiński również prowadził salon, zapraszając najważniejszych poetów, pisarzy i historyków. W pałacu do 1859 roku mieszkał również Zygmunt Krasiński, jeden z trzech najważniejszych polskich poetów romantycznych. Tu też swoje początki miała gromadzona przez rodzinę Krasińskich biblioteka, która od 1860 roku działała jako Biblioteka Ordynacji Krasińskich.

W lewej oficynie znajdowało się muzeum, Salonik Chopinów, mieszkańców tego wnętrza w 1826 roku. Idąc prosto od bramy, dojdziemy do terenu zieleni z drzewami, wzdłuż którego na prawo i lewo przy budynku biegną chodniki, doprowadzające do położonego w głębi posesji budynku pałacu, który zaskakuje czerwonym kolorem elewacji. W osi korpusu znajduje się wejście ze schodami przez trójosiowy środkowy ryzalit, który nad wysokim pierwszym piętrem z poddaszem zwieńczony został trójkątnym tympanonem z herbami właścicieli. Nieco na uboczu od głównej osi pałacu, przed budynkiem po lewej stronie przy południowej alejce na terenie zieleni, zwraca uwagę pomnik jeźdźca. To kopia kopii weneckiego kondotiera z XV wieku Bartolomeo Coleoniego.

Wychodzimy z dziedzińca na Krakowskie Przedmieście w prawą stronę, przechodząc pod bazylikę Świętego Krzyża. Na planie widnieje na południe od Akademii Sztuk Pięknych. Za zabudową uczelni, w otwartej przestrzeni, mijamy zamkniętą na wyjazd do ulicy Krakowskie Przedmieście ulicę Traugutta, kilkadziesiąt metrów dalej z lewej – ławkę Chopina, następnie dochodzimy do położonych równolegle do ściany budynku szerokich schodów, które prowadzą do wejścia do górnego kościoła (zwanego również kościołem misjonarzy), skąd co niedzielę od 1980 roku o godzinie 9 transmitowana jest msza święta. Na dwustronne schody prowadzące do świątyni możemy wejść od północy i południa. Na ich kamiennej balustradzie znajduje się figura Chrystusa dźwigającego krzyż, rzeźba wykonana w 1858 roku przez Andrzeja Pruszyńskiego. Pod figurą Chrystusa, na ścianie balustrady schodów, znajdują się drzwi prowadzące do dolnego kościoła. Postać Chrystusa strąconego z balustrady w Powstaniu 1944 roku i leżącego na bruku stała się w pewnym sensie symboliczna, co łączono z kompletnym zniszczeniem miasta. Fakt częściowego ocalenia pomnika, który leżąc wskazywał napis widniejący na zniszczonej świątyni Sursum Corda – w górę serca, dawał nadzieję na podniesienie Warszawy z gruzów. Cofając się do dalekiej przeszłości, warto wspomnieć, że od XVI wieku na tym miejscu stał drewniany kościółek, który od 1626 roku był siedzibą utworzonej wówczas nowej parafii świętokrzyskiej. W ostatniej ćwierci XVII wieku architekt królewski, Włoch Bellotti, wzniósł trójnawowy barokowy kościół na planie krzyża łacińskiego dla sprowadzonych nieco wcześniej przez królową Ludwikę Marię Gonzagę zakonników – misjonarzy Świętego Wincentego a Paulo. Obecny wygląd kościół otrzymał w latach dwudziestych XVIII wieku (z kontynuacją w latach pięćdziesiątych), kiedy przebudowali go Fontanowie. Zanim wejdziemy do wnętrza, warto poświęcić uwagę szerokiej pięcioosiowej fasadzie podzielonej pilastrami w różnych porządkach, którą po dwóch stronach obejmują wysokie wieże zbudowane na planie kwadratu i nakryte późnobarokowymi hełmami. Dziś są na nich oryginalne balkoniki, a iglice zdobią kurki dachowe. Górną i dolną kondygnację fasady rozdzielają wydane gzymsy.

Po wejściu na schody po prawej i lewej stronie od portalu kolumnowego, zwieńczonego trójkątnym przyczółkiem, znajdują się figury – po lewej Świętego Piotra z kluczami i drzewem Krzyża i Świętego Pawła z mieczem i Ewangelią, oba dłuta Jana Jerzego Plerscha. Ponad wejściem umieszczona jest tablica fundacyjna z inskrypcją z 1756 roku, informująca o zakończeniu prac budowlanych. Wyższa kondygnacja zamknięta jest łukiem półkolistym, pod którym znajduje się duże okno. Są tam figury aniołów adorujące Święty Krzyż. W środku świątynia mieści po bokach we wnękach po trzy kaplice z każdej strony. Wzdłuż kaplic po lewej stronie znajdują się również kamienne tablice memoratywne, między innymi Fryderyka Chopina z sercem wmurowanym w ścianę filaru (1880 rok) i napisem:

„Fryderykowi Chopinowi rodacy”, Władysława Reymonta, z umieszczonym w filarze sercem pisarza (1929 rok), Juliusza Słowackiego i Józefa Ignacego Kraszewskiego. W roku 1704 w świątyni po raz pierwszy odprawiono nabożeństwo gorzkich żalów. Ze względu na pojemność obiektu wykorzystywano go do celebrowania szczególnych uroczystości – pogrzebów zasłużonych Polaków (między innymi Stanisława Małachowskiego, Kostki Potockiego, Stanisława Moniuszki i innych) czy wydarzeń.

Zaraz za kościołem Świętego Krzyża, na południe w linii zabudowy ulicznej, znajduje się pałac wybudowany w latach czterdziestych XIX wieku dla Andrzeja Zamoyskiego, polityka i działacza gospodarczego doby Królestwa Polskiego.

W stojącym tu wcześniej pałacu mieszkał między innymi Stanisław Staszic. Wieloosiowy neorenesansowy budynek nad środkową pseudoryzalitową częścią zwieńczono tympanonem z rzeźbami alegorycznymi, przedstawiającymi Minerwę, Cererę, Merkurego i Jazona (symbole mądrości, rolnictwa, handlu i zamożności), dłuta Pawła Malińskiego.

19 września 1863 roku z okna poddasza pałacu na przejeżdżającego carskiego namiestnika Królestwa Fiodora Berga wyrzucono ładunek wybuchowy. W rezultacie nieudanego zamachu wojsko rosyjskie wzięło odwet na mieszkańcach budynku – przybyłe na miejsce policja i wojsko carskie splądrowały wnętrze pałacu, wyrzucając na bruk znajdujący się tam fortepian Fryderyka Chopina, na którym pianista grał, będąc uczniem konserwatorium. Pamiątki po kompozytorze oraz przedmioty należące domieszkańców pałacu (meble, obrazy, książki) zgromadzono obok pobliskiego pomnika Mikołaja Kopernika i spalono. Wydarzenie to opisał w wierszu Fortepian Chopina Kamil Cyprian Norwid. Pałac ucierpiał również w czasie wojny.

W odbudowanym obiekcie mieści się obecnie kilka wydziałów Uniwersytetu Warszawskiego. W 180. rocznicę urodzin Norwida w dolnej części budynku pałacu, za piątym oknem, licząc od ryzalitu, umieszczono tablicę przypominającą romantycznego poetę oraz zniszczenie instrumentu. Znajduje się tam także popiersie romantycznego poety z sentencją z jego wiersza: „O, nie skończona dziejów jeszcze praca / Nie przepalony jeszcze glob sumieniem!...”

Mieszkańcy pałacu Zamoyskiego mieli dobry widok na znajdujący się naprzeciwko Pałac Staszica i pomnik Mikołaja Kopernika. Na planszy możemy zobaczyć, że obiekty te położone są mniej więcej naprzeciw siebie. Podejdźmy na drugą stronę ulicy pod pomnik sławnego polskiego astronoma. Przejście przez ulicę znajdziemy kilkadziesiąt metrów na południe od wejścia do kościoła. Tutaj ulica Krakowskie Przedmieście przechodzi już w ulicę Nowy Świat.

Przejście ma obniżony krawężnik, szeroki pas płytek z wypustkami.

Po przejściu przed nami po prawej, na podwyższeniu kilku stopni, znajduje się okrągły plac w kształcie układu słonecznego. Wypukłe koła wykonane z brązu na granitowych orbitach oznaczają planety. Monument Mikołaja Kopernika usytuowany jest na kamiennych stopniach w części południowej placu przed frontową ścianą Pałacu Staszica. Rzeźbę Bertela Thorvaldsena odsłonięto w maju 1830 roku przed gmachem Towarzystwa Przyjaciół Nauk z inicjatywy Stanisława Staszica. Duński artysta przedstawił go w pozycji siedzącej, trzymającego w jednym ręku cyrkiel, w drugim astrolabium – urządzenie służące astronomom do określania położenia ciał niebieskich. Na cokole umieszczono napisy – od strony pałacu Zamoyskich wyryto: „Mikołajowi Kopernikowi – Rodacy”. Po przeciwnej stronie: „Nicolao Copernico Grata Patria – Mikołajowi Kopernikowi wdzięczna ojczyzna”. W czasie II wojny światowej władze okupacyjne zasłoniły wyryte napisy, umieszczając tablice w języku niemieckim. W 1942 roku Maciej Aleksy Dawidowski „Alek”, członek Szarych Szeregów, usunął je z pomnika. Dziś akcję tę upamiętnia tablica umieszczona w chodniku przy cokole monumentu. Po Powstaniu Warszawskim rzeźbę Kopernika, razem z figurą Chrystusa z sąsiadującego kościoła Świętego Krzyża, wywieźli wycofujący się z miasta żołnierze niemieccy. Obie rzeźby odnaleziono na Dolnym Śląsku i 22 lipca 1945 roku Kopernik ponownie usiadł na cokole pomnika.

W 2007 roku otoczenie pomnika zyskało ciekawe sąsiedztwo – w chodniku umieszczono płaskorzeźbiony model Układu Słonecznego. Znajdujący się za plecami Kopernika Pałac Staszica, to ogromny klasycystyczny gmach sięgający ulicy Świętokrzyskiej o rzucie trapezu. Wybudowany został na początku lat dwudziestych XIX wieku według projektu Antonia Corazziego z inicjatywy prezesa Towarzystwa Przyjaciół Nauk jako siedziba dla Towarzystwa. Pałac od strony pomnika swoją wieloosiową elewacją zamyka perspektywę Krakowskiego Przedmieścia. Fasada składa się z dwóch kondygnacji. Dolna boniowana część skrywa trzynaście arkad. W środkowej, wysuniętej nieco części znajduje się wejście do gmachu. Nad nim są półkolumny podtrzymujące attykę, na której widnieje łaciński napis: Societas Scientiarum Varsaviensis, czyli Towarzystwo Naukowe Warszawskie. Nad półokrągłym oknem znajdują się płaskorzeźby gryfów, nad którymi góruje blaszana kopuła urozmaicająca dach budynku. Po likwidacji Towarzystwa gmach dawał schronienie różnym instytucjom. W końcu XIX wieku władze rosyjskie, pod pozorem nawiązania do XVII-wiecznej kaplicy moskiewskiej, stojącej na tym miejscu i skrywającej zwłoki cara Wasyla IV Szujskiego, przebudowały budynek na cerkiew, przekształcając budynek w stylu bizantyjsko-rosyjskim, dobudowując także wieżyczki i kopuły. Budynek, któremu w latach dwudziestych przywrócono dawny wygląd, mieścił różne instytucje, w tym Towarzystwo Naukowe Warszawskie. Zniszczony w większości gmach w czasie Powstania (do 7 września 1944 walczyli tam żołnierze ze zgrupowania „Krybar”) odbudowano po wojnie. Co ciekawe, w północnej elewacji wewnętrznego dziedzińca zrekonstruowano charakterystyczny kolumnowy kształt fasady kamienicy Mikulskiego, stojącej przed wojną u zbiegu Senatorskiej z Bielańską.

Idąc prosto od przejścia przez ulicę Krakowskie Przedmieście, zostawiając je z tyłu, lub od Pałacu Staszica przez plac na północ wzdłuż Traktu Królewskiego, tuż przed linią zabudowy po prawej stronie znajdziemy ulicę Oboźną. Idźmy jej lewym chodnikiem. Po drugiej stronie ulicy miniemy parking, na którym do 1913 roku stał barokowo-klasycystyczny dwupiętrowy pałac. Wzniesiony został przez architekta królewskiego Jakuba Fontanę dla rodziny Karasiów. Od strony pomnika Kopernika budynek posiadał pięcioosiowy ryzalit pośrodku fasady, zwieńczony facjatą, zdobiąc wschodnią pierzeję placu. Z pałacem związanych jest kilka istotnych postaci, instytucji i wydarzeń – działała tu redakcja „Gazety Warszawskiej”, tu też znajdowała się kwatera Tadeusza Kościuszki, pracownia malarska Kauffmana, a także popularny szynk „Pod Karasiem”. Będący w złym stanie technicznym pałac rozebrano w związku z budową sąsiedniego teatru Polskiego. Budynek tego ostatniego zbudowany został i wyposażony przez Arnolda Szyfmana w, bagatela, niecały rok. Był to reprezentacyjny, nowoczesny gmach z foyer i szatniami. Widownia prywatnego teatru mieściła tysiąc widzów, jako pierwsza w Polsce posiadała scenę obrotową i panoramiczny horyzont. Ponadto dysponowała intensywnym oświetleniem elektrycznym oraz elektrycznym aparatem akustycznym do naśladowania wiatru, deszczu, szumu morza i innych dźwięków.

Na arkuszu B8 znajdziemy go w otoczeniu ulicy Oboźnej, Karasia, Sewerynów i Bartoszewicza. Do budynku Teatru Polskiego dojdziemy, idąc ulicą Oboźną aż do skrzyżowania z ulicą Kazimierza Karasia i po przejściu na jej drugą stronę. Nie jest to jednak proste, ponieważ brakuje oznaczonych przejść przez ulicę, chodniki na rogach skrzyżowania są mocno zaokrąglone, a przy ulicy można spotkać mnóstwo zaparkowanych samochodów. Trzykondygnacyjna bryła gmachu projektu Czesława Przybylskiego, utrzymana w duchu wczesnomodernistycznego klasycyzmu, ozdobiona została półokrągłymi ryzalitami. Nad balkonem i oknami pierwszego piętra fasada ozdobiona jest pięcioma medalionami, przedstawiającymi postaci z polskich dramatów, wykonanymi przez Zygmunta Ottona. Wśród nich znajduje się między innymi Irydion, z utworu o tym samym tytule; była to pierwsza sztuka wystawiona w teatrze. Miejsce to szybko stało się jedną z najważniejszych scen w kraju. Budynek w czasie II wojny światowej nie został uszkodzony w poważnym stopniu. Odbywały się w nim przedstawienia teatralne dla Niemców. Do dziś pozostał jedynym z najlepiej zachowanych warszawskich teatrów. Wejścia do teatru znajdują się w dwóch miejscach. Wejście do kas – na ścianie zachodniej, od ulicy Kazimierza Karasia, a wejście do sceny kameralnej – w nowoczesnej dobudowie teatru na wschodniej ścianie budynku, od ulicy Sewerynów. Można do niego dojść pasażem Arnolda Szyfmana z ulicy Kazimierza Karasia, zostawiając ją za plecami i z prawej mając północną ścianę teatru, z uwagą na schody w dół, które znajdują się przed tunelem w budynku tuż przed ulicą Sewerynów.

Wróćmy do ulicy Kazimierza Karasia, następnie skręćmy przed nią w lewo, na południe, by dojść do Muzeum Fryderyka Chopina. Trasa jest dość długa i niełatwa. Cały czas idziemy chodnikiem wschodnim ulicy Kazimierza Karasia, czyli tym, na którym jest Teatr Polski. Ulica po kilkudziesięciu metrach zmieni nazwę na Mikołaja Kopernika. Będziemy ją mieć cały czas po prawej stronie. Idąc prosto, dochodzimy do przecznicy Juliana Bartoszewicza (bez sygnalizacji świetlnej, uwaga na brak pasa wypukłych płytek i na przejście na zaokrąglonym rogu skrzyżowania) oraz do kolejnej, o wybrukowanej nawierzchni, ulicy Emiliana Konopczyńskiego (bez sygnalizacji świetlnej). Schodząc lekko w dół, dojdziemy do ulicy Tamka. Przejdźmy na jej drugą stronę (przejście bez sygnalizacji świetlnej, z obniżeniem i pasem wypukłym), a następnie pójdźmy w lewo w dół ulicy Tamka, by po minięciu linii zabudowy, z uwagą na niewielkie stopnie przy wejściu do Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, znaleźć po prawej stronie niewielki plac, w głębi którego znajduje się wejście do budynku muzeum typu muzycznego, poświęconego życiu i twórczości Fryderyka Chopina. Na planszy B8 znajdziemy je w prawym dolnym rogu, na wschód od skrzyżowania ulicy Kopernika z ulicą Tamka, które ma kształt ronda. To część dawnego, siedemnastowiecznego pałacu Gnińskich, zaprojektowanego przez królewskiego architekta Tylmana z Gameren jako większe założenie, ostatecznie zrealizowane tylko w formie jednego prostokątnego w rzucie pawilonu o cechach klasycyzującego baroku. Dolną kondygnację stanowi ceglany mur oporowy ze schodami od strony zachodniej, z dwiema kondygnacjami pałacu powyżej.

W środkowej części powyżej schodów znajduje się trójosiowy ryzalit zwieńczony tympanonem, w którym znajdują się płaskorzeźby dwóch wpółleżących kobiet podtrzymujących medalion z popiersiem Fryderyka Chopina. Naroża tympanonu dekorowane są wazonami, a szczyt – rzeźbą rzymskiej bogini. W XVII wieku po Gnińskich pałac należał do kilku znaczących rodzin magnackich, w XIX wieku mieścił przeróżne instytucje, z koszarami wojskowymi włącznie. Zanim wejdziemy na pałacowe schody, warto również podejść pod basen z fontanną, gdzie znajduje się Złota Kaczka z warszawskiej legendy; w dawnych czasach miała ponoć spełniać życzenia w pałacowych podziemiach. Żeby do niej dojść, musimy pójść dalej w dół ulicy Tamka na wschód, czyli w prawo od muzeum, minąć ceglany mur oporowy i w otwartej przestrzeni pokonać brukowany wjazd, dalej przejść pod przejściem nadziemnym nad ulicą Tamka, by, mijając po prawej stronie niski murek, znaleźć kilka stopni w dół schodzących na brukowany placyk. Przed nami fontanna w kształcie okrągłego oczka wodnego, wewnątrz którego, na środku, lśni złota kaczka. Po prawej stronie na całej szerokości placu schody w górę, którymi można wejść na poziom, na którym znajdują się wąskie schody w górę prowadzące do przejścia nad ulicą Tamka oraz do skweru Bohdana Wodiczki przy Uniwersytecie Muzycznym.

Wróćmy na plac przy budynku Muzeum Fryderyka Chopina. Na placu na wprost – wejście do kas, na lewo po schodach w górę – wejście do Muzeum, wewnątrz którego możemy zobaczyć rękopisy, listy, fotografie oraz inne pamiątki po sławnym kompozytorze, a także wysłuchać jego utworów. Powiększoną znacząco placówkę (między innymi przez wykorzystanie piwnic) otwarto w dwusetlecie urodzin artysty w 2010 roku. W sali koncertowej, na poziomie minus 1 Muzeum, we czwartki można wysłuchać utworów Chopina w interpretacjach młodych pianistów z Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Tam udajmy się, wchodząc po schodach.

Schody z ozdobną kamienną balustradą doprowadzą nas na skarpę do wspomnianego skweru Bohdana Wodiczki.

Po drodze, na półpiętrze – galeria z widokiem na ulicę Tamka, naprzeciw balustrady – stopnie do skweru przy Uniwersytecie. Wejdźmy schodami na poziom skweru. Następnie, słysząc ulicę Tamka za sobą, skręćmy w prawo na chodnik, którym dojdziemy do północnej ściany Uniwersytetu Muzycznego. Idąc do końca ściany, która będzie z lewej strony, wzdłuż ulicy Ordynackiej, dojdziemy do skrzyżowania z ulicą Okólnik. Za skrętem do kolejnej ściany przy ulicy Okólnik po szerokich schodach w górę wejdziemy do największej oraz najstarszej szkoły muzycznej w kraju, która swoje początki wywodzi z założonej w 1810 roku Szkoły Głównej Muzyki. Na planie oznaczona jest w prawym dolnym rogu, na wschód od ulicy Okólnik. Po powstaniu listopadowym uczelnię zlikwidowano, reaktywując ją w 1860 roku w mocno już wówczas zaniedbanym gmachu pałacu Gnińskich (obecnym Muzeum Fryderyka Chopina).

Na początku XX wieku przy ulicy Okólnik wzniesiono budynek dla Konserwatorium Warszawskiego według projektu Stefana Szyllera, która to budowla w 1944 roku została jednak zburzona. Obecny budynek wzniesiono w latach 1959–1966 na miejscu, gdzie stał przed wojną cyrk braci Staniewskich.

W ogłoszonym konkursie zwyciężył pięcioosobowy zespół architektów z Politechniki Warszawskiej, który przedstawił modernistyczny i nowatorski projekt. Gmach Uniwersytetu przy ulicy Okólnik 2 to prostokątna bryła o trzech kondygnacjach z rekreacyjnym dziedzińcem wewnętrznym. Główne wejście od strony zachodniej posiada charakterystyczny prostokątny wykusz ciągnący się przez dwie kondygnacje. Wewnątrz gmachu mieści się kilka sal, na potrzeby otwartych dla publiczności koncertów. Pod dziedzińcem znajdują się trzy profesjonalne studia nagraniowe. Elewacje gmachu wyłożone zostały okładziną kamienną z piaskowca. W końcu lat siedemdziesiątych szkoła przyjęła imię wybitnego ucznia – Fryderyka Chopina. Dziś dumnie nosi nazwę Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina. Tu kończymy naszą trasę. Do ulicy Nowy Świat można wrócić ulicą Ordynacką. Tam znajdują się przystanki autobusowe o nazwie „Ordynacka”, a dalej na północ, na skrzyżowaniu ulicy Nowy Świat z ulicą Świętokrzyską – stacja metra „Nowy Świat”. Przystanki i wejścia do metra zaznaczone są na planie. Trasa dojścia do wymienionych przystanków jest skomplikowana i wymaga pomocy przewodnika.